Kłamie każdy z nas, jedni rzadziej ,inni częściej. Niektórzy robią to dla przyjemności, z premedytacją, bo po prostu żyje się im łatwiej nie mówiąc prawdy, albo bardzo ciężko przyznać im się do czegoś, wybrać trudniejszą drogę przez prawdę...
Jak wykryć kłamstwo poprzez język ciała?
Problem kłamstwa polega na tym ,że podświadomość działa automatycznie, niezależnie od słów, a więc język naszego ciała zdradzi nas. To właśnie dlatego łatwo jest "przyłapać" na kłamstwie ludzi, którzy rzadko kłamią, niezależnie od tego, jak bardzo są przekonywujący. Podczas mówienia nieprawdy podświadomość wysyła impuls emocjonalny ujawniający się jako gest, który może zaprzeczyć temu ,co dana osoba powiedziała.
Jeżeli na przykład, pięcioletnie dziecko okłamuje swoich rodziców, zaraz potem zakrywa usta jedną lub obiema rękami. Ten gest jest później używany przez całe życie, a jego odmiany różnią się tylko prędkością, z jaką są wykonywane. Kiedy kłamie nastolatek , podobnie jak pięciolatek zbliża swoją dłoń do ust, z tą tylko różnica ,że zamiast zakrywać usta, palce lekko pocierają okolice warg. Ten gest staje się jeszcze bardziej wyrafinowany w wieku dojrzałym. Kiedy dorosły kłamie ,jego umysł wydaje ręce polecenie zakrycia ust, próbując jakby powstrzymać kłamliwe słowa. Jednakże w ostatnim momencie ręka omija usta ,czego rezultatem jest gest dotykania nosa. Jest to dowód ,że w miarę starzenia się ,gesty stają się bardziej wyrafinowane i mniej czytelne, co tłumaczy, dlaczego często trudniej jest odczytać gesty pięćdziesięciolatka niż pięciolatka.
Otwarte dłonie zwykle kojarzą nam się z uczciwością, ale kiedy oszust kłamiąc trzyma swe dłonie otwarte i uśmiecha się do ciebie, jego "mikrogesty" zdradzają go.
Gdy mamy do czynienia z naprawdę dobrym kłamcą lub manipulantem ( są to np. politycy, dziennikarze, adwokaci, "spikerzy telewizyjni" itp. ) bardzo ciężko wykryć ,że to co mówi nie do końca jest prawdą. Jedynym sposobem na to jest zauważenie pewnych mikrogestów występujących podczas kłamania.
Są to na przykład:
-skurcze mięśni twarzy
-rozszerzanie i zwężanie źrenic
-pocenie się w okolicach brwi
-wypieki
-zwiększenie częstotliwości mrugnięć okiem
-drgnięcie kącika ust
-brew może się podnieść
Więc tak jak widzimy- żeby móc skutecznie kłamać, nasz ciało musi być ukryte lub w ogóle niewidoczne.
Właśnie dlatego przesłuchania na komisariacie odbywają się "twarzą w twarz" ,żeby policjant mógł zauważyć czy przesłuchiwany kłamie.
Jak nauczyć się języka ciała?
Trzeba poświęcić codziennie co najmniej piętnaście minut na to ,aby odczytywać gesty innych osób, a także nabyć świadomości swoich własnych gestów. Obserwowanie zachowań ludzi , na lotnisku, przyjęciu, w szkole, pracy jest na to idealnym sposobem. Telewizja również daje możliwość nauczenia się niewerbalnej mowy. Wystarczy ,że wyciszysz głos i spróbujesz zrozumieć o czym jest mowa w danym momencie. Przez włączanie głosu co pięć minut, będziesz w stanie stwierdzić , jak dokładne jest twoje odczytywanie. Po pewnym czasie będziesz mógł zrozumieć wszystko co dzieje się na ekranie! :)
Korzystałam z: "Język ciała" Allan Pease wyd - 1981, w Polsce 1998 ( tak wiem stara ,ale bardzo polecam, przyjemnie się czyta :)
Na pewno nie napisałam tej notatki z myślą o tym ,żebyście mogli ją wykorzystać do nauczenia się jak dobrze kłamać, ale żeby w przyszłości nie daliście się oszukać i zmanipulować innym osobom ;)
PS: Pomyślałam sobie ,że może co tydzień lub dwa wrzucałabym tego typu notki , ponieważ od dawna interesuję się mową ciała, psychologią, zachowaniami ludzi i czytam trochę książek z tym związanym, dlatego będzie to chyba miła odskocznia od nudnych postów o moim życiu :D i przy okazji nauczy nas wszystkich czegoś nowego :) Co uważacie? Robić takie posty, czy raczej nie interesują was rzeczy tego typu?
~Justi
piątek, 30 października 2015
sobota, 24 października 2015
Lazy Saturday
Lazy Saturday...? Niestety tylko w połowie. Rano już o 8;30 musiałam wstać ,żeby pilnować domu ,bo rodzice mieli jechać do sklepu. Gdy zeszłam na dół okazało się, że mama jednak nie pojechała. Więc zjadłam szybkie śniadanie, pomalowałam się i zaczęłam sprzątać pokój. Nie jest duży więc jakoś wiele roboty nie miałam...ale jak zwykle zeszło mi długo ,bo powolna jestem :D Cóż... takie życie ;) Słuchałam przy tym playlisty ze spotify <3 jednej z moich ulubionych (https://play.spotify.com/user/spotify/playlist/4BKT5olNFqLB1FAa8OtC8k ) .
Pogoda jest dzisiaj piękna ,ale nie udało mi się wyjść na zewnątrz nawet na chwilę...trochę z mojej winy bo bardzo chciałam dokończyć pierwszy sezon Plotkary :) Tak wiem słoneczko lepsze...ale ja jestem maniaczką seriali i oglądam ich naprawdę dużo :D Np. Faking it ,Awkward, Pretty Little Liars, Teen wolf, The lying game, Orange is the new black itd. Po oglądnięciu Plotkary mam zamiar zabrać się za Gotowe na wszystko albo Seks w wielkim mieście...Oglądał ktoś? Co bardziej polecacie?
Później pomagałam mamie w przygotowywaniu tortu ,bo moja siostra (mam aż dwie :D obie młodsze) miała wczoraj urodziny i w niedzielę ma przyjechać jej chrzestny. Roboty z tym tyle ,że masakra. Następnie chciałam się wziąć za naukę i napisać esej na angielski...ale no wiecie drugi sezon mnie wołał :D Nie chciałam go tak po prostu olać więc zgodziłam się na jeszcze 2 odcinki :)
Jej i w końcu pomalowałam sobie paznokcie, bo były już tragiczne...szkoda gadać :D
Kupiłam sobie wczoraj dynie i chciałam ją jakoś ozdobić...ale żaden fajny pomysł nie przyszedł mi do głowy, dlatego tylko pomalowałam ją świecącym "żelem"
Nabyłam ostatnio nową torebeczkę z Orsay i jestem bardzo z niej zadowolona :) Idealna do szkoły, wszystkie książki się mieszczą.
Miałam śmieszną sytuację dzisiaj rano, bo gdy włączyłam wifi w telefoniku przyszło mi powiadomienie o nowych lajkach na insta i tak patrzę, a tu się okazało ,że "moja przygoda" z wakacji (może opowiem wam to w innej notce) ma insta!!! Masakra. Ja chcę już o nim zapomnieć ,więc szybko go zablokowałam...chyba zrobię to też na fb...ale nadal ma mój numer telefonu...Och ale ja głupia jestem! :D
Tak sobie ostatnio myślałam o moich ocenach...W podstawówce byłam najlepszą uczennicą, więc poszłam do takiego dosyć dobrego gimnazjum i tam powoli zaczęło się pogarszać, ale nie jakoś tak ,żebym miała złe oceny ,ale zauważyłam ,że jestem coraz bardziej leniwa i nie chce mi się tak jak kiedyś. Bardzo chciałam wybrać się do jednego z lepszych liceów w innym mieście- oddalonym o 2.5h ode mnie. Moi rodzice na początku w ogóle się nie zgadzali, ale z moją siłą przekonywania , po prawie pół roku udało się. Wszystkie papiery miałam gotowe, egzamin gimnazjalny napisałam w porządku i oceny też niezłe. Miałam mieszkać u babci i dojeżdżać sobie rano busikiem, Już sobie wyobrażałam życie tam, nowych znajomych, wiele imprez ( bo rodzice przecież by nie wiedzieli :D ) Jednak się nie dostałam...tak po prostu zabrakło mi kilka pkt i musiałam zostać w tej samej szkole ( bo chodziłam do gimnazjum w liceum) Ci sami znajomi ( nie żebym narzekała,bo mam naprawdę dobre przyjaciółki i znam wiele osób, ale uwielbiam poznawać nowych) , nauczyciele, zajęcia, ściany, ta sama droga do szkoły ,takie same popołudnia...Więc stwierdziłam ,że skoro większość swojego życia spędziłam na nauce to teraz chce mieć to gdzieś! Niestety opuściłam się konkretnie i niektórzy nauczyciele mówią mi ,że się martwią...Z jednego przedmiotu grozi mi zagrożenie ( a nigdy nie miałam nawet 3 na świadectwie, i w gimnazjum miałam tylko jedną 1 cząstkową ,która nawet nie liczyła się do średniej) Moi rodzice nawet o tym jeszcze nie wiedzą, trochę boję się im powiedzieć, bo mama zawsze wkurzała się o każdą gorszą ocenę u mnie ( ale to dłuższa historia również na inny post) No i tak ostatnio stwierdziłam ,że koniec z tym! To nie jest podobne do mnie i nie chcę tak skończyć:D Więc od następnego półrocza mam zamiar wziąć się za siebie i to jak najlepiej potrafię! Mam nadzieję ,że będziecie trzymać za mnie kciuki ;) Ja za was też! Pamiętajcie ,że wszystko da się osiągnąć, jeśli tylko naprawdę tego chcemy! <3
~Justa
Pogoda jest dzisiaj piękna ,ale nie udało mi się wyjść na zewnątrz nawet na chwilę...trochę z mojej winy bo bardzo chciałam dokończyć pierwszy sezon Plotkary :) Tak wiem słoneczko lepsze...ale ja jestem maniaczką seriali i oglądam ich naprawdę dużo :D Np. Faking it ,Awkward, Pretty Little Liars, Teen wolf, The lying game, Orange is the new black itd. Po oglądnięciu Plotkary mam zamiar zabrać się za Gotowe na wszystko albo Seks w wielkim mieście...Oglądał ktoś? Co bardziej polecacie?
Później pomagałam mamie w przygotowywaniu tortu ,bo moja siostra (mam aż dwie :D obie młodsze) miała wczoraj urodziny i w niedzielę ma przyjechać jej chrzestny. Roboty z tym tyle ,że masakra. Następnie chciałam się wziąć za naukę i napisać esej na angielski...ale no wiecie drugi sezon mnie wołał :D Nie chciałam go tak po prostu olać więc zgodziłam się na jeszcze 2 odcinki :)
Jej i w końcu pomalowałam sobie paznokcie, bo były już tragiczne...szkoda gadać :D
Kupiłam sobie wczoraj dynie i chciałam ją jakoś ozdobić...ale żaden fajny pomysł nie przyszedł mi do głowy, dlatego tylko pomalowałam ją świecącym "żelem"
Nabyłam ostatnio nową torebeczkę z Orsay i jestem bardzo z niej zadowolona :) Idealna do szkoły, wszystkie książki się mieszczą.
Miałam śmieszną sytuację dzisiaj rano, bo gdy włączyłam wifi w telefoniku przyszło mi powiadomienie o nowych lajkach na insta i tak patrzę, a tu się okazało ,że "moja przygoda" z wakacji (może opowiem wam to w innej notce) ma insta!!! Masakra. Ja chcę już o nim zapomnieć ,więc szybko go zablokowałam...chyba zrobię to też na fb...ale nadal ma mój numer telefonu...Och ale ja głupia jestem! :D
Tak sobie ostatnio myślałam o moich ocenach...W podstawówce byłam najlepszą uczennicą, więc poszłam do takiego dosyć dobrego gimnazjum i tam powoli zaczęło się pogarszać, ale nie jakoś tak ,żebym miała złe oceny ,ale zauważyłam ,że jestem coraz bardziej leniwa i nie chce mi się tak jak kiedyś. Bardzo chciałam wybrać się do jednego z lepszych liceów w innym mieście- oddalonym o 2.5h ode mnie. Moi rodzice na początku w ogóle się nie zgadzali, ale z moją siłą przekonywania , po prawie pół roku udało się. Wszystkie papiery miałam gotowe, egzamin gimnazjalny napisałam w porządku i oceny też niezłe. Miałam mieszkać u babci i dojeżdżać sobie rano busikiem, Już sobie wyobrażałam życie tam, nowych znajomych, wiele imprez ( bo rodzice przecież by nie wiedzieli :D ) Jednak się nie dostałam...tak po prostu zabrakło mi kilka pkt i musiałam zostać w tej samej szkole ( bo chodziłam do gimnazjum w liceum) Ci sami znajomi ( nie żebym narzekała,bo mam naprawdę dobre przyjaciółki i znam wiele osób, ale uwielbiam poznawać nowych) , nauczyciele, zajęcia, ściany, ta sama droga do szkoły ,takie same popołudnia...Więc stwierdziłam ,że skoro większość swojego życia spędziłam na nauce to teraz chce mieć to gdzieś! Niestety opuściłam się konkretnie i niektórzy nauczyciele mówią mi ,że się martwią...Z jednego przedmiotu grozi mi zagrożenie ( a nigdy nie miałam nawet 3 na świadectwie, i w gimnazjum miałam tylko jedną 1 cząstkową ,która nawet nie liczyła się do średniej) Moi rodzice nawet o tym jeszcze nie wiedzą, trochę boję się im powiedzieć, bo mama zawsze wkurzała się o każdą gorszą ocenę u mnie ( ale to dłuższa historia również na inny post) No i tak ostatnio stwierdziłam ,że koniec z tym! To nie jest podobne do mnie i nie chcę tak skończyć:D Więc od następnego półrocza mam zamiar wziąć się za siebie i to jak najlepiej potrafię! Mam nadzieję ,że będziecie trzymać za mnie kciuki ;) Ja za was też! Pamiętajcie ,że wszystko da się osiągnąć, jeśli tylko naprawdę tego chcemy! <3
~Justa
wtorek, 20 października 2015
The beginnings are difficult...
Od czego by tu zacząć...
Może najpierw się przedstawię :) Justyna jestem ;) Mam 16 lat chodzę do 1 liceum...nie będę się rozpisywać ,bo więcej znajdziecie w zakładce "O mnie".
Zaczynam pisać tego bloga z wielkiej potrzeby ponarzekania, podzielenia się swoimi poglądami i poznaniem waszych, podejmowania nowych wyzwań , motywowania was ale również wysłuchania motywacji z waszej strony , no i wreszcie może w końcu stanę się bardziej optymistyczna. To nie jest tak ,że całymi dniami chodzę naburmuszona, ale walczę ze sobą w środku.
Ostatnio bardzo podpadły mi do gustu słowa ,że życie się przeżywa , a nie żyje się pełnią życia. Ja czuję ,że właśnie tak mam. Chciałbym robić wiele nowych rzeczy ( bo z natury jestem szalona i odważna), marzę, wymyślam, ale do niczego nie dochodzi....bo mi się nie chce. Jestem wielkim leniuchem :D Też tak macie? Nie mogę znieść monotonności szkoły i nauki, mój mózg powoli nie wytrzymuje :D
Z drugiej strony wiem ,że chcę iść na studia. ( OMG nie mogę się doczekać kiedy w końcu będzie "imprezowiczka w akcji") Planuję również wyjechać na rok do Ameryki zaraz po maturze jako Au pair :) Ktoś słyszał o programie? Polecam naprawdę niezły pomysł na wyjazd, trzeba tylko umieć opiekować się dziećmi...a jak się nie umie to jest jeszcze czas ,żeby się nauczyć :D Nigdy nie jest za późno.
A na koniec tego pierwszego ,krótkie posta wrzucam kilka zdjęć z mojego weekendu u babci :)
Udanego tygodnia i dużo słodyczy <3
Może najpierw się przedstawię :) Justyna jestem ;) Mam 16 lat chodzę do 1 liceum...nie będę się rozpisywać ,bo więcej znajdziecie w zakładce "O mnie".
Zaczynam pisać tego bloga z wielkiej potrzeby ponarzekania, podzielenia się swoimi poglądami i poznaniem waszych, podejmowania nowych wyzwań , motywowania was ale również wysłuchania motywacji z waszej strony , no i wreszcie może w końcu stanę się bardziej optymistyczna. To nie jest tak ,że całymi dniami chodzę naburmuszona, ale walczę ze sobą w środku.
Ostatnio bardzo podpadły mi do gustu słowa ,że życie się przeżywa , a nie żyje się pełnią życia. Ja czuję ,że właśnie tak mam. Chciałbym robić wiele nowych rzeczy ( bo z natury jestem szalona i odważna), marzę, wymyślam, ale do niczego nie dochodzi....bo mi się nie chce. Jestem wielkim leniuchem :D Też tak macie? Nie mogę znieść monotonności szkoły i nauki, mój mózg powoli nie wytrzymuje :D
Z drugiej strony wiem ,że chcę iść na studia. ( OMG nie mogę się doczekać kiedy w końcu będzie "imprezowiczka w akcji") Planuję również wyjechać na rok do Ameryki zaraz po maturze jako Au pair :) Ktoś słyszał o programie? Polecam naprawdę niezły pomysł na wyjazd, trzeba tylko umieć opiekować się dziećmi...a jak się nie umie to jest jeszcze czas ,żeby się nauczyć :D Nigdy nie jest za późno.
A na koniec tego pierwszego ,krótkie posta wrzucam kilka zdjęć z mojego weekendu u babci :)
Udanego tygodnia i dużo słodyczy <3
![]() |
| Czasami trzeba zachować powagę :D |
Wszystkie komentarze mile widziane :)
~Justa
Subskrybuj:
Posty (Atom)






