Byłam w weekend niedaleko Częstochowy (oczywiście Jasną Górę zaliczyłam również ;) )
Razem z moją rodzinką pojechaliśmy odwiedzić znajomych. Najzabawniejsze jest to ,że ich syn ,który jest rok starszy ode mnie, był zakochany we mnie przez kilka lat i ogólnie cała rodzinka o tym wiedziała (to on się wygadał! :D )i zawsze jak przyjeżdżali to była rozmowa na ten temat. Mi on się niestety nie podobał i może do końca nie podpadł mi do gustu jego charakter...a po drugie wyznał mi to jak byłam w piątej klasie podstawówki! Czułam się wtedy jeszcze w stu procentach dzieckiem i nie chciałam się bawić w bycie z chłopakiem :) Hahah... zawsze jak już pojawiał się na horyzoncie to czułam się mega zawstydzona, czerwieniłam się i próbowałam go unikać przez cały ich pobyt u nas...
Tym razem było inaczej, chyba wyluzowałam już z całą tą sprawą, po drugie on od dłuższego czasu ma dziewczynę, wybaczyłam mu kilka spraw, on też przeszedł ciężką chorobę i tak jakoś myślę ,że oboje "dorośliśmy" do przebywania w swoim towarzystwie. Rozmawiało nam się super ,w prawdzie nie za dużo...bo przyszedł do niego kuzyn i grali w jakąś grę na komputerze. Jednak ogólnie spotkanie uznaje za pozytywne ;) i mam nadzieję ,że już wszystkie takie będą.
Kilka widoczków z okolic Częstochowy <3
![]() |
| I moje selfie w aucie :D |
Tak naprawdę to ,że wszyscy wokół nas mówią ,że życie jest krótkie, jest prawdą :D Hahha ...tak teraz to widzę ;) To ,że zawsze byłam pozytywną osobą zawdzięczałam dziwnemu myśleniu, że jak teraz będę się smucić to później źle zapamiętam ten moment ,chwilę w moim życiu (w sensie nie ,że przez to będę miała sklerozę :D ,tylko nie będą to miłe wspomnienia) W tamtym roku wypróbowałam nowe doświadczenie i dałam upust moim wszystkim emocjom ...niestety głównie tym negatywnym, czułam się prawie jakbym miała depresję ( a może to była taka mała, przejściowa depresja...nie wiem, ale naprawdę było ze mną źle), nagle zrozumiałam ludzi, którzy przechodzą trudne chwile i nie mają ochoty pośmiać się z przyjaciółmi ,czy oglądnąć zabawną komedię. Moje szesnaste urodziny...niestety nie były inne...a może nawet i najgorsze. Był to zwykły dzień w szkole...a jednak niezwykły. Wiecie sweet sixteen itd...kojarzy się z radością, szczęściem ,nowymi doznaniami... A ja w ten dzień miałam okropny humor, ubrałam się jak szara myszka, praktycznie się nie pomalowałam itd. Nie śmieszyły mnie żarty przyjaciółek...jedynym fajnym momentem było jak dziewczyny dały mi prezent, bo zawsze jest to oryginalny podarunek od serca i bardzo się cieszyłam ,że są ze mną, ale już następna przerwa czy lekcja- nadal snułam się po szkole jak duch odstraszając wszystkich swoją przygnębioną miną...no może minimalnie przesadzam...ale uwierzcie mi -nie było super.
Do czego chcę dojść...właśnie do tego ,że cieszę się ,że nie trzymałam swoich emocji wewnątrz, ale troszeczkę teraz żałuję ,że moje wspomnienia z tego dnia nie są inne, że nie wykorzystałam moich urodzin w chociaż 50% Mam nadzieję ,że wiecie co mam na myśli ;) Teraz już wiem ,że gdy będzie się działo w moim życiu coś ważnego to postaram się choćby na chwilę zapomnieć o tych złych uczuciach i rozprawić się z nimi kiedy indziej, a te momenty wykorzystać jak najlepiej i po prostu cieszyć się życiem! Bo w naszym życiu jest czas na radości i na smutki( i ten czas to nie jest czas stracony!)...ale więcej czasu poświęcajmy na radość! Bo ona buduje chwile ,które chętnie wspominamy i lubimy często je sobie przypominać, bo ona sprawia ,że nasze relacje z innymi są lepsze, dzięki niej powodujemy uśmiech na twarzy drugiej osoby! Czy to nie jest wspaniałe ile ona nam daje!
Przecież mogłam załamać się tym, że jadę w odwiedziny do chłopaka za którym nie do końca przepadam, albo ,że w sobotę padało i było zimno i najchętniej zostałabym w domu...ale stwierdziłam ,że w końcu wyrwę się ze swojego łóżka i od komputera, pozwiedzam trochę ,spędzę miło czas z rodziną i chcę wykorzystać taką okazję jak najlepiej! I jestem w pełni zadowolona ,że tak zrobiłam! Było wspaniale!
Jednak jeśli na prawdę nie macie ochoty na uśmiech, to nie zmuszajcie się do niego! Nic na siłę :*
Życzę wam udanego tygodnia i byle do weekendu <3
~Justi




Wyglądasz świetnie 🔥 Mimo nutki goryczy, post promieniuje pozytywną energią. Jesteś niesamowitą osobą która znajdzie wyjście z każdej sytuacji 💕
OdpowiedzUsuńDziękuję Sabczo <3
UsuńCiekawy blog, kiedy bedzie nastepny post? A co do Czestochowy to mieszkalam tam jako dziecko ☺😊
OdpowiedzUsuńOoo Częstochowa! Tęsknię za moim miastem :)
OdpowiedzUsuń